Jest wiele sytuacji, które powtarzają się tak często, że powinnam ostentacyjnie ziewnąć i machnąć na to ręką, ale nie mogę… Moje nauczycielskie sumienie nigdy mi na to nie pozwoli. A oto Twoje powody, dla których nie mówisz po angielsku na lekcji angielskiego.
„Nie lubię takich pytań”.
Aż strach zadać następne. To typ ucznia, który na ogół kontestuje większość zadań, a jednak kontynuuje naukę, płaci i o dziwo jest nawet regularny – w płaceniu, w chodzeniu na zajęcia i w nie angażowaniu się, ewentualnie podważaniu wszystkiego, co usłyszy. Posłuchaj mnie teraz – nie interesuje mnie, że temat Ci nie odpowiada, mów! Nie każę Ci przecież wygłaszać referatów, po prostu spróbuj się wypowiedzieć. A jeśli nie chcesz się komunikować, to znaczy, że masz problem, ale nie z angielskim.
Rzucam na zajęciach temat do dyskusji i słyszę: „Nie wiem”.
O! Ile razy to już było. Nie masz zdania? Trochę głupio. I Tobie i mnie za Ciebie. No wyduś choć dwa zdania. Będę z Ciebie dumna. Zastanawiam się: „Nie wie, bo nie potrafi po angielsku, czy nie potrafi wyrażać własnych opinii? A może jedno i drugie?” Nie dowiem się, bo Ty ciągle mówisz ‘nie wiem’.
„A mogę po polsku?”
No możesz, możesz, tylko dlaczego akurat na lekcji angielskiego? I nawet nie spróbujesz po angielsku! To dopiero jest pójście na łatwiznę, nawet ręka nie drgnęła w stronę słownika, a przecież jest zawsze dostępny. Ani myśl nie zaświtała, żeby jakoś inaczej spróbować to powiedzieć. Na ogół nie odpuszczam i wracamy do angielskiego. Wiem, że boli, ale wysil się. Czy kiedy na ulicy spotykasz obcokrajowca, który pyta o drogę, to też się zapytasz, czy możesz po polsku? Lub obrócisz się na pięcie i uciekniesz?
A na koniec mam dla Ciebie wisienkę na torcie. Wyobraź sobie taką oto sytuację - zaczynam rozmowę na początku lekcji, taka rozgrzewka.
Ja: How are you?
Słyszę: Ok.
Pytam dalej: What did you do yesterday?
W odpowiedzi: Nothing.
Niezrażona brnę dalej (choć już zaczynasz mieć mnie dosyć): What are you going to do next weekend?
I dostaję: I don’t know.
Nie poddaję się (Ty już nie ukrywasz irytacji): What films have you seen recently?
Kolejny cios: I don’t remember.
Rozmowa się nie klei. Szkopuł w tym, że to część lekcji, więc powiedz coś. Jeśli rozmowa ma się udać, potrzebna jest dobra wola obu stron. I nawet jeśli będziesz dukać, wyduszać z siebie w bólu kolejne słowa, to będzie coś! Ja to zawsze doceniam i mówię Ci o tym. Ja nawet doceniam, że Ty mówisz "I don't know" i "I don't remember" po angielsku po roku nauki angielskiego, często słyszę to niestety po polsku...
Mnie nie można zniechęcić, energia na lekcji mnie nie opuszcza (często myślisz, że na Twoje nieszczęście), a moje pozytywne nastawienie pozwala nam iść dalej. Czasami mnie naprawdę irytujesz, ale pewnie ja Ciebie jeszcze bardziej. Choć z drugiej strony wracasz do mnie. Ponieważ intuicja Ci podpowiada, że powinieneś mi zaufać.
Najlepsze jest to, że prawie każdy zanim rozpocznie kurs twierdzi: „Chcę mówić, bo z tym mam największy problem”. Jeśli liczyłeś więc, ze jest jakaś metoda, żeby mówić bez mówienia, to muszę cię rozczarować – nie ma!
Kiedy już więc przestaniesz narzekać na swojego nauczyciela i na niewygodne pytania na lekcji, przyznaj, że sam niewiele robisz i czas to zmienić. Poza płaceniem za kurs musisz się zaangażować. Nawet jeśli nie lubisz słowa ‘musisz’.
