O autorze
Posługiwanie się językiem obcym to podróż po innej galaktyce. To stan umysłu. Nie liczba słówek, które znasz.
Blog o uczeniu i uczeniu się języków obcych, o doskonaleniu, szlifowaniu, zaczynaniu, przekonaniach, barierach, o pokorze i tolerancji lub ich braku. O pomyłkach, tkwieniu w miejscu, motywacji, zniechęceniu i rezygnacji. Wszystko z perspektywy nauczyciela i dorosłego ucznia jednocześnie.
Uczenie się języka obcego to ciągłe kompleksowe uczenie się akceptacji zmian. Jeden język to jeden świat, każdy odrębny, a jednak połączony z innymi gęstą siecią dróżek i ścieżek, autostrad i korytarzy powietrznych zbudowanych ze znaczeń, niuansów, uczuć i stereotypów.
Przez meandry tego świata poprowadzi Cię Jola Materna - założycielka i właścicielka Centrum Języka Angielskiego dla Dorosłych GOLDEN FOX. Lektor, trener, tłumacz, coach (również w języku angielskim) z międzynarodową akredytacją ACC International Coach Federation.

Uczę angielskiego. Nie bój się. Nie musisz się tłumaczyć, kiedy się poznamy

Uczę dorosłych angielskiego. Kiedy poznaję nową osobę i tak zwyczajnie, ot jak to w takich sytuacjach bywa, mówię, czym się zajmuję, często reaguje ona mniej lub bardziej entuzjastycznie: „no tak, muszę coś zrobić z tym moim angielskim”. To jedna z wersji. Może być też „o!? muszę się w końcu zabrać za angielski”, albo „właśnie myślę, żeby zapisać się na kurs”. Znasz to?

A ja myślę „no nie, znowu wpędzam kogoś w poczucie winy, znowu ktoś zupełnie mi obcy zaczyna się tłumaczyć…”.



Kiedyś myślałam, że te reakcje to takie grzecznościowe, wiecie o czym mówię, small talk (skoro już mowa o angielskim). Okazywanie zainteresowania dla podtrzymania konwersacji. Teraz już wiem, że w wielu przypadkach to nie tylko grzeczność, a może nawet w ogóle nie. Oni (ci nowo poznani) się usprawiedliwiają, tłumaczą, trochę przede mną, trochę przed sobą. Głównie przed sobą. Że chcą coś zrobić, że wiedzą, że myślą i zrobią coś na pewno, kiedyś. Czy to też dotyczy Ciebie?

Na ogół nie komentuję takich deklaracji o nauce. Staram się być neutralna. Nie chcę wzbudzać jeszcze większego poczucia winy, z drugiej strony nie chcę też przytakiwać zamiarom moich rozmówców, bo to tylko znowu na jakiś czas uspokoi ich sumienia. Pewnie tego oczekują, że jak na spowiedzi, po wygłoszeniu na głos swoich win, ja ich rozgrzeszę. Nic z tego.

Z nowo poznaną osobą rozmawiam o angielskim tylko wtedy, gdy po drugiej stronie usłyszę autentyczne zainteresowanie, że słuchają, a nie tylko mówią.

I nie ma to nic wspólnego z moją życzliwością czy jej brakiem. Jestem życzliwa, nawet bardzo, ci co mnie znają, potwierdzą (jeśli potrzebujesz potwierdzenia), ale nie głaszczę po głowie dla samego głaskania, bo tak wypada, lub żeby nie sprawić przykrości (tak dla przypomnienia - uczę dorosłych). Czas na motywację, docenianie, nagradzanie przyjdzie później, jak już zaczniemy pracować razem. I gwarantuję, że wtedy tak będzie. Jestem często wsparciem dla moich uczniów bardziej niż oni sami dla siebie. Ale o tym innym razem.

Ostatecznie każdy ze swoim obcym (angielskim, niemieckim, hiszpańskim czy innym) zrobi, co zechce. A Ty co zrobisz?

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...